Panel, narzędzie wewnętrzne, SaaS. Tydzień do dwóch pracy.
Moment, w którym strona przestaje wystarczać, bo coś trzeba liczyć, zapisywać i pokazywać. Logowanie i baza wchodzą wtedy, kiedy projekt ich naprawdę potrzebuje — nie domyślnie, żeby podbić fakturę.
Rozpoznasz ten moment po Excelu. Ktoś prowadzi arkusz, którego nie da się otworzyć na dwóch komputerach naraz, ktoś inny przepisuje z niego dane do maila, a raz w miesiącu okazuje się, że dwie wersje się rozjechały. To nie jest problem strony — strona pokazuje treść. To jest moment na aplikację.
Drugi typowy sygnał: klient albo pracownik ma coś wpisać, a ty potem to sprawdzić i zatwierdzić. Formularz na stronie tego nie załatwia, bo formularz wysyła maila i zapomina. Aplikacja pamięta, w jakim stanie jest każda sprawa.
Jeśli żadne z tego nie brzmi jak twoja sytuacja, powiem ci wprost, że wystarczy strona. Aplikacja kosztuje wielokrotnie więcej i utrzymuje się dłużej — nie ma sensu kupować jej na zapas.
Logowanie wchodzi tylko wtedy, gdy dane są czyjeś prywatne albo role się różnią. Kalkulator, który liczy i nic nie zapisuje, nie potrzebuje kont — dodawanie ich byłoby tylko pozycją na fakturze.
Baza wchodzi na tej samej zasadzie: kiedy coś ma przetrwać zamknięcie karty. Wtedy projektuję ją pod to, jak faktycznie pytasz o dane, a nie pod ładny diagram.
Panel robię tak, żeby dało się z niego korzystać bez szkolenia. To jest sprawdzalne kryterium — jeśli muszę napisać instrukcję, żeby ktoś ogarnął ekran, to ekran jest do przerobienia, nie instrukcja do napisania.
Aplikacja jest responsywna, ale bądźmy szczerzy: panel do pracy używa się na komputerze. Optymalizuję go pod desktopa i dbam, żeby na telefonie dało się sprawdzić stan, a nie żeby dało się na nim wygodnie pracować przez osiem godzin.
Aplikacja może stać na moim Vercelu albo od pierwszego dnia na twoim koncie. Druga opcja ma jeden warunek techniczny, o którym mówię od razu: żebym mógł wgrywać kod na twoje repozytorium, potrzebuję zaproszenia do współpracy, a Vercel wymaga wtedy płatnego planu po twojej stronie.
Kod dostajesz spakowany niezależnie od tego, gdzie stoi aplikacja. Bazę też — to twoje dane, nie moje. Nie ma tu momentu, w którym przestanę odpowiadać na maile i zostaniesz bez dostępu do własnego narzędzia.
Późniejsze zmiany wyceniam z góry, przed rozpoczęciem. Nie prowadzę abonamentu na wypadek, gdybyś czegoś potrzebował.
Tydzień do dwóch przy jasno określonym zakresie. Termin i cenę podaję razem, przed startem — jeśli w trakcie dochodzi nowa funkcja, wyceniam ją osobno, zamiast dopisywać godziny do faktury.
Na twoim koncie Vercel tak, i mogę tam wdrażać od początku. Potrzebuję zaproszenia do współpracy w twoim repozytorium, a Vercel wymaga wtedy płatnego planu po twojej stronie. Alternatywa: stoi u mnie, a kod i tak dostajesz.
Strona pokazuje treść, którą ktoś czyta. Aplikacja przyjmuje dane, zapisuje je i coś z nimi robi — liczy, zmienia stan, pokazuje różnym osobom różne rzeczy. Jeśli twój problem to Excel krążący po mailu, potrzebujesz aplikacji.
Jeśli ten system ma API i dokumentację — tak, i wyceniam to jako część zakresu. Jeśli nie ma API, powiem wprost, że się nie da, zamiast obiecywać obejście, które będzie się psuć.
Jedno i drugie, w całości. Kod spakowany, baza wyeksportowana. To twoje narzędzie i twoje dane, także wtedy, gdy przestaniemy pracować razem.